sobota, 23 maja 2015

Anna Cztery Żywioły cz.4

Rozmawiałyśmy do wieczora. Następnego dnia byłam już normalnie w szkole. Ludzie mi gratulowali, widocznie plotki rozchodzą się szybko. Będąc na lekcji panie nie brały mnie do tablicy.  Chyba złapanie złoczyńcy to jakiś immunitet. Nadal się o niego martwiłam, on miał trafić do więźnia lub na jakieś pracy społeczne ,a nie do szpitala. Moce nie pokazywały się, chyba umiem nad nimi panować . Przynajmniej mam taką nadzieje. Wracając z  szkoły, potrącił mnie swoim ramieniem jakiś chłopak. Miał Blond włosy, niebieskie oczy i jasną cerę. Upadłam na ziemię. -Wszystko w porządku ? - Spytał podając mi rękę - Chyba tak.- Odparłam zimno, nie miałam ochoty z nim rozmawiać.- Jak masz na imię ? Ja jestem Michał, miło mi - Uśmiechną się do mnie lekko poczym podniósł mnie- Jestem Anna- odparłam oraz przyjęłam pozycje zamkniętą .- Mogę cię odprowadzić chyba idziemy w te same strony- Nie wiedziałam co mam powiedzieć , w końcu skończyło się na tym ,że z nim poszłam. Mieszkam w Krakowie więc do domu muszę jechać tramwajem. Jechałam z nim. Gadał coś do mnie a ja tylko potakiwałam. Przy moim ostatnim przystanku poprosił mnie o numer. Pomyślałam dlaczego nie dałam mu go . - Dziękuje Anno ! - Krzykną żegnając mnie - Dziękuje za miły wieczór! - Uśmiechną się szeroko , lecz następnie drzwi zamknęły się przed nim i tramwaj ruszył. Uśmiechnęłam się i zachichotałam. Gdy zobaczył mój uśmiech zaczął mi machać. Byłam już pod domem gdy przyszedł do mnie sms - Dobranoc Anno ~Michał - Po cichutku uśmiechnęłam się, to było bardzo miłe z jego strony. Pierwszy raz poczułam jakby motylki w brzuchu. Weszłam do domu z małym uśmieszkiem przywitałam się z rodziną , zjadłam obiad i poszłam do siebie. Samara dziś nie zadzwoniła, zasmuciłam się. Bo zawsze dzwoniła codziennie.   Następny dzień to była sobota. Zadzwoniła do mnie na skype Samara. Opowiedziała mi dlaczego wczoraj nie zadzwoniła i jak bardzo mnie za to przeprasza. A ja od razu zaczęłam nawijać jej o Michale  - Samara , gdy wczoraj wracałam z szkoły to potrącił mnie chłopak, upadłam na ziemię i... - Przerwałam- Strzeliłaś w niego piorunami !- Roześmiała się- Nie, podniósł mnie przedstawił i zaproponował odprowadzenie mnie- Na jej twarzy rozpromienił się wielki i szeroki uśmiech.- Poprosił mnie o numer, podałam mu go ,a potem pisaliśmy cały wieczór.
Samara mówiła jaka to ja jestem zakochania , pogadałyśmy o tym co dzieje się w Anglii. Pożegnałyśmy się. A ja poszłam się umyć i pójść spać. Lecz w nocy obudził mnie sms "Nienawidzę cię !" Był on od Samary. Byłam zaskoczona a jednocześnie smutna. Nie zadzwoniłam , napisałam do niej sms'a " O co ci chodzi ? " Odpisała w natychmiastowym tempie " Nie udawaj, nigdy więcej mnie nie zranisz." . Nie wiedziałam co miało oznaczać to wszystko.  Rano była już niedziela wstałam taka zła i jednocześnie smutna ,że czytając jej sms'y , znów pojawiły się nade mną pioruny, nie panując nad nimi zbiłam małe stojące lusterko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz