Witam, to pierwszy post w którym odnoszę się do was tak normalnie , wiecie o co mi chodzi, ;v
Długa nieobecność i brak dalszych częśći była spowodowana poprawkami sprawdzianów. Jeżeli jest ktoś kto czyta tego bloga to z góry przepraszam :c. Ale powracam. Rozdziały będą pojawiać się co piątek o mniej więcej 17-18 ;) . Jeżeli będą pojawiać się zmiamy będe was informować w takim oto krókich wypowiedziach. Więc zapraszam do czytania ! :D
Martwiła
się o mnie, ale to normalne zachowanie.
Od tamtego czasu nie rozmawiałam z Samarą. Położyłam się na łóżko ,gdy nagle
odebrałam sms'a od Michała - Nie możemy więcej się spotykać, przepraszam, nie
odpisuj, nie dzwoń. To zakazane potem się o tym dowiesz. - O co im wszystkim
chodzi ?! Nie rozumiem, najpierw Samara, teraz Michał. Chyba świat się na mnie
uwziął. Postanowiłam pójść do kawiarni , kawa od nich zawsze mnie uspokaja.
Przebrałam się w dresowe spodnie i podkoszulkę
i rozpuściłam włosy , by nie było mi zimno wzięłam jeszcze nierozpinaną
niebieską bluzę. Przygotowana wyszłam z
mieszkania wraz z moim telefonem. Idąc tam potknęłam się i przewróciłam.
Siedziałam , nie mogłam wstać ,bardzo bolała mnie kostka. Byłam bardzo
zdenerwowana. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak, pomógł mi wstać. Uśmiechną
się. -Michał ! - Krzyknęłam stanowczym i rozłoszczonym głosem. - Michał co ci
się dzieje, odpowiedz mi! Michał ! -
Wydarłam się na cały głos. On odchodził w oddali . - A myślałam że jesteś czymś
więcej niż, przyjacielem. Chyba się myliłam ! - Popłakałam się i upadłam na
chodnik. On zatrzymał się - Wybacz Anno, nie możemy być razem , to zakazane.- I
zaczął biec do przodu. Płakałam dalej. Najpierw straciłam przyjaciółkę, teraz
chłopaka , który mi się podobał, co jeszcze ? Mam już tego dosyć. Nie dość że
prawdopodobnie mam skręconą kostkę to jeszcze straciłam przyjaciół, jak tak o
tym pomyślę to jestem życiową nieudacznicą.
Wróciłam do domu kulejąc. Moi rodzice od razu zabrali mnie do lekarza.
Tak jak myślałam miałam skręconą kostkę. Została ona nastawiona oraz
obandażowana. Gdy wróciłam do domu położyłam się na łóżko, nagle spojrzałam na
laptopa, ktoś dzwonił. Był to Michał.- Witaj. - Powiedział oschło - Cześć - Ja
za to odezwałam się do niego z wielkim entuzjazmem. - Przepraszam, że tak się dziś zachowałem.
Ale przemyślałem to , dla ciebie mogę zaryzykować. - Zarumieniłam się. - Ale przed
czym ryzykujesz ? - Spytałam - Nie mogę ci powiedzieć. Dowiesz się tego w swoim
czasie. - Zasmucił się i rozłączył , był
niedostępny. Miałam zmieszane myśli. Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic i
zaczęłam się bawić moimi "mocami". Zastanawiałam sie czy mogę nauczyć
się czegoś nowego. Chcę być coraz potężniejsza, chce walczyć, marzę by mieć
władzę nad całym światem. Ale to potem najpierw muszę się uczyć. Czuję że będę
potężna. Mam nadzieję ,że nikt się o tym nie dowie. Michał chyba coś wie, tylko
nie chce mi tego powiedzieć. Tygodnie mijały.
A ja byłam taka sama . Dziś miały być moje 15 urodziny. Wstałam z łóżka
, nie miałam ochoty, ciągle myślałam o Samarze. Ale postanowiłam się odezwać,
jak zwykle bez skutku. Dziś miała być impreza a raczej ja miałam iść na
dyskotekę. Michał namówił mnie byśmy poszli na spacer a potem wpadniemy do
jakiegoś klubu. Była sobota więc umówiliśmy się na spacer o godzinie szesnastej
,a ok. osiemnastej będziemy już na dyskotece. Nie zbyt cieszyłam się na
wyjście, gdyż miała ochotę nic nie robić. Ale cóż z wstałam ogarnęłam się i
siedziałam na laptopie. Bardzo lubiłam
swój pokój był prosty i poukładany. Czarno-beżowe ściany pięknie komponowały
się z meblami oraz moim usposobieniem
czyli : samotniczka, ponura, leniwa oraz pesymistka, cała ja. Na
spotkanie ubrałam się w czarną sukienkę z rozkloszowanym dołem , podkolanówki ,
trampki, mój piękny różowy plecaczek z kotkiem oraz wianek ,który założyłam na moje
kudły. Jednym słowem jak szaleć to szaleć. Wyszłam ,przed moją bramą stał
Michał z bukietem czarnych i niebieskich róż. Bardzo miło z jego strony.
Przyjęłam kwiaty i weszliśmy do mojego domu.
Gdy zobaczyli go moi rodzice od razu wyskoczyli z pytaniami ile on ma
lat i czy jesteśmy parą. Zarumieniłam się moi rodzice robią mi wstyd przed
chłopakiem ,w którym się kocham. On na szczęście przyjął pozytywnie te pytania.
-Przepraszam za moich rodziców. - Powiedziałam i zarumieniłam się. - Nic nie
szkodzi, moi zareagowali podobnie jak powiedziałem że się w tobie zako...- Nie
dokończył tego słowa. Podejrzewam co chciał powiedzieć ,ale to zignorowałam i
rozmawialiśmy dalej. Aż w końcu wybiła
osiemnasta i wyruszyliśmy do najbliższego klubu. Było tam bardzo kolorowo, światła migały
bardzo dużo tam się działo. Michał zamówił jakiegoś drinka, ja poprosiłam o sok
pomidorowy, nie lubię alkoholu. Robiłam
tak jak kazała mi mama, trzymałam kubek blisko mnie. Poszłam na parkiet z Michałem. Lecz nagle się oddaliłam nie wiedziałam co
się dzieje. Czułam się jakbym nagle opadała. Nic nie widziałam. Ale czułam ,że
ktoś mnie ciągnie. Usłyszałam -Chodź maleńka. - Mówił to ktoś o bardzo męskim
głosie. Nagle usłyszałam krzyk.