czwartek, 21 maja 2015

Anna cztery żywioły cz.1

Dziś jest ten dzień. Moja najlepsza przyjaciółka odjeżdża . Muszę jej w końcu to powiedzieć, ten straszny sekret, w końcu już nigdy nie możemy się spotkać . Oczywiście zostaje kontakt internetowy jak i telefoniczny, ale to nie to samo.
Spotkałyśmy się blisko parku przed południem. Za pięć godzin miała odjechać do Londynu. To ostatni dzień kiedy możemy się przytulić i czuć swój dotyk. Zaczęłyśmy dialog zwyczajnie od słowa ''Cześć". Lecz w końcu ta chwila musiała nastąpić, to cholerstwo męczyło mnie od dłuższego czasu. Zaczęłam
-Samara, mam problem- powiedziałam i usiadłam na ławce ona dosiadła się do mnie.- Coś się stało ? A może zaszłaś w ciąże.- Spytała jak zwykle z wielkim humorem. Ja popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się szeroko.- No mów o co chodzi- następnie przysunęła się do mnie - No bo od dłuższego czasu, gdy jestem naprawdę zdenerwowana , po moim palcu przepływa ,jakby prąd. - Właśnie wydałam jej mój największy sekret. A ona poklepała mnie po ramieniu próbując mnie chyba pocieszyć. Resztę dnia spędziłyśmy na rozmowie i wygłupach.
Aż nadeszła ta chwila gdy wraz z rodziną mieliśmy ich żegnać. Popłakałam się osoba, której ufam bezgranicznie opuszcza mnie. Gdy wróciłam do domu rzuciłam się na łóżko, bo cóż innego mogłabym zrobić ? Po dwóch godzinach zadzwoniła do mnie Samara. Opowiadała jak spędziła cały lot. Powiadziała także że jak będziemy dorosłe to mnie zaprosi bo są tam nieźli chłopcy. Aktualnie mam 14 lat i nie żadnego pożądania co do chłopców. Może później mi się to zmieni ale wątpię . Od przedszkola żaden chłopak mi się nie podoba.
Dzień bardzo szybko mi się skończył. Następnego dnia było coraz gorzej. Wszystkie dziewczyny z mojej klasy pocieszały mnie, chociaż nie jest mi to potrzebne. Mówiły mi "oj jak mi cie szkoda". A wcześniej nawet nie zwracały na mnie uwagi. Ale i tak więżę że ja z Samarą jeszcze się spotkamy. Może nie teraz , nie za rok tak naprawdę nie znam daty. Nie będę zgadywać . To bez sensu tylko się dołuję.
Wróciłam do domu tak zdenerwowana. Ustałam przed lustrem, byłam jak zwykle- czternastolatką w ciemnych włosach z grzywką i piegowatą twarzą. Ale dziś było inaczej znów poczułam to dziwne uczucie, ale dziś zauważyłam jakby pioruny w moich oczach oraz nad dłońmi . Zastanawiałam się nad tym zjawiskiem tyle czasu że była już dziewiętnasta. Przygotowałam sobie kąpiel. Napuściłam wodę i wrzuciłam swoją ulubioną morelową kulkę musującą. Znużyłam się w wannie i rozmyślałam nad tą całą okolicznością. Jednak gdy wychodziłam z mojej kąpieli chciałam sprawdzić to co stało się przed chwilą. Powiedziałam jedno słowo "pioruny" a nad moimi rękami pojawiły się małe błyskawice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz