Bałam się
dotknąć wody bo każdy wie że to połączenie nie jest dobre. Więc złapałam małe
wyładowanie elektryczne w dłoń, o dziwo nic sie nie stało, a następnie rzuciłam
nimi w wannę. Na moich oczach ujawniło się coś niezwykłego. Po wannie z wodą
zaczęły przepływać fale prądu. Uciekłam z łazienki informując tatę, że niby
wpadła tam moja suszarka i nie wiem co mam robić. Mój ojciec wpadł do łazienki
i wyłączył prąd od suszarki. Cały wieczór mówił mi jaka to ja jestem
nieodpowiedzialna. Była już godzina dwudziesta-pierwsza i zadzwoniła do mnie
Samara. W szkole miałam na późniejszą godzinę więc odebrałam. Opowiadała mi jak
ciężko jej się zaklimatyzować w nowym otoczeniu. Nie dziwię się jej bo w naszej
Polsce jest o wiele mniej wszystkiego niż w Anglii. Opowiadała także jak ciężko
jej się rozmawia z ludźmi , bo prawie ich nie rozumie.
-Aniu jak tam twoja moc ? - Spytała się Samara szeroko
otwierając oczy oraz uśmiechając się do mnie. Opowiedziałam jej o całym incydencie z łazienką. - I na koniec
poszłam do Taty by wyłączył suszarkę z prądu bo niby mi tam wpadła.-
Powiedziałam ,a jej mina zbladła, lecz oczy nadal były szeroko otwarte. -Miałaś
jakieś kłopoty? No wiesz ,że na przykład dostałaś jakąś karę ?- Spytała - Mój
ojciec pouczał mnie jak mam się zachowywać w przypadku takiego incydentu, a
następnie mówił mi jaka ja jestem nieodpowiedzialna.- Odparłam jej. Potem mówiłyśmy
o jakiś rzeczach , które się u nas w życiu zadziały. -Aniu jeszcze jedno. Ja ci
wieżę. - Odparła i uśmiechnęła się lekko. - Dziękuje- Odparłam, następnie
pożegnałyśmy się. Położyłam się na łóżku zgasiłam światło i próbowałam zasnąć.
Ciągle myślałam o tych moich "mocach". Następnie zasnęłam. Nazajutrz
rano wstałam ubrałam się w zielony sweter, dżinsy, oraz moje ukochanie czarne
trampki . Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Miałam dziś na później do szkoły
więc moich rodziców już nie było. Postanowiłam obejrzeć swój ulubiony program w
telewizji . Akurat leciał. Położyłam się na kanapie i oglądałam. Naglę
zauważyłam coś czarnego i leżącego na ziemi . Podeszłam okazało się ,że był to
pająk. Przestraszona ustałam na kanapie, bo mam straszną fobie na ich punkcie.
Nagle do głowy wpadł mi jeden pomysł. Były to moje "magiczne
umiejętności" .Wezwałam je jednym
słowem i krzyknęłam -Moc Pioruna - Naglę z mojej ręki wysunęła się jakby nić
zrobiona z piorunów trafiająca w pająka. Po uderzeniu tego stwora już nie było,
za to na mojej sosnowej podłodze pojawił się czarny ślad. Przykryłam to
czarno-białym dywanem który leżał blisko tej czarnej dziury . Niczego niebyło
widać, na moje szczęście. Była godzina 9 .30 więc musiałam wyruszać po woli do szkoły. Droga ciągnęła sie wydawało mi sie
że zaraz będzie kilometrowa. Naglę po drugiej stronie ulicy naszego pięknego
miasta zobaczyłam złodzieja, który kradnie torebkę starszej pani. Przeraziłam
się. Pomyślałam że mogłabym użyć swoich mocy do czegoś lepszego ,niż zabijanie
pająków. Wezwałam moje pioruny i krzyknęłam na cały głos "moc pioruna,
wymierz sprawiedliwość ! " tym znów pobiegła linia wyładowania
elektrycznego lecz tym razem w człowieka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz