piątek, 22 maja 2015

Anna Cztery Żywioły cz.3

Leżał on na ziemi miał puls oraz bicie serca. Wyrwałam mu torebkę starszej pani z ręki i oddałam jej ją. Następnie zadzwoniłam po pogotowie. Nie chcę zabijać ludzi tylko czynić dobro. Starsza pani uciekła ,a ja zostałam sama z złoczyńcą, który był nie przytomny. Potem przyjechała karetka oraz policja. Zabierając mnie na posterunek. Przesłuchanie trwało- Opowiedz ja to było?- Zapytał sie minie jeden z policjantów patrząc na mnie srogimi oczami.- Więc tak, szłam do szkoły. Właśnie co z moją szkołą ? -Zapytałam się policjanta- Zostałaś z niej zwolniona. Powinnaś się cieszyć.- Odpowiedział ,a ja odetchnęłam z ulgą.- Więc tak , jak mówiłam szłam do szkoły, gdy nagle zobaczyłam że jakiś facet kradnie starszej kobiecie torebkę- Powiedziałam a potem zaczęłam kłamać, przecież nikt nie może się dowiedzieć  o moich tak zwanych mocach.- Pomyślałam więc ,że jeżeli jestem dobra z wychowania fizycznego, to mogę zareagować. Więc obezwładniłam go wyrwałam mu torbę i oddałam ją tej pani.-Skłamałam.- Ale droga panno ten pan jest nie przytomny. Dobrze że w ogóle zadzwoniłaś po pogotowie. Aktualnie ten pan jest w szpitalu w ciężkim stanie.- Przeraziłam się. Nie chcę by coś mu się stało.-Możliwe ,że uderzył głową w krawężnik. Nie wiem nie widziałam tego dokładnie. -Odparłam oraz przyjęłam pozycję zamkniętą.- Policjant zdenerwował się widziałam to po jego oczach.- Dziewczyno! - Krzyknął ,a ja oparłam się o stół- Ten facet ma ciężki uraz kręgosłupa! To poważne jak to zrobiłaś ty zwykła  czternastolatka?- Odpowiedział-Poczułam jego oddech krzykną niesamowicie. - Spokojnie Bruno - Odpowiedziała mu policjantka siedząca za nim - Jak mówisz to zwykła czternastolatka. Ja teraz przejmę przesłuchanie, a ty obserwuj, jak obchodzi się z dziećmi . - Powiedziała , poczułam się troszkę urażona , przecież aż takim dzieckiem nie jestem. - Dobrze teraz kochanie powiedz mi jak upadł? - Spytała - Jak mówiłam, nie widziałam tego dobrze , ale upadł szyją na krawężnik, chyba. - Ona uśmiechnęła się lekko. - No widzisz ! Nie kłamie a ty na nią krzyczysz . Dziękujemy ci możesz już wyjść - Odparła a ja po woli wyszłam z sali przesłuchań. Słyszałam jak coś jeszcze o mnie gadali, ale nie przejęłam sie tym i wyszłam. W drodze do domu myślałam o tym panu. Mam nadzieję ,że nic mu się nie stanie. Wróciłam do domu i opowiedziałam wszystko swoim rodzicom . Oczywiście tą wersję z kłamstwami. Pogratulowali mi. Zdziwiłam się bo prawie zabiłam człowieka. Następnie położyłam sie do łóżka z laptopem oraz pamiętnikiem i z namysłem zapisywałam to co się dziś zdarzyło. Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam , była to Samara. Przywitałyśmy się i zaczęłyśmy rozmowę. Opowiadała jak zwykle o chłopakach. A gdy skończyłam ja zaczęłam nowy temat. - Samara muszę ci coś powiedzieć.- Zamilkłam.- Masz chłopaka ? - Zaczęła się śmiać - Nie , głupia to znów chodzi o te pioruny. Bo rano oglądałam serial i zobaczyłam pająka, strzeliłam w niego piorunem a on wyparował. Potem gdy szłam do szkoły zobaczyłam jak jakiś facio kradnie starszej pani torebkę i prawie go zabiłam. Byłam przy okazji na policji. - Powiedziałam - OMG ,jak to ? To przez te no wiesz moce ? - Odparła a ja wydałam z siebie mruknięcie co oznaczało tak. - Masakra już lepiej chyba by było jakbyś znalazła sobie tego chłopaka.- Odparła z śmiechem. - Ja zachichotałam i błyskawicznie zmieniłam temat.

1 komentarz:

  1. Mi się na razie bardzo podoba i będę czytać :) Rozdziały nie za długie, ciekawe... Często się pojawiają... Więc, powodzenia w pisaniu, z chęcią będę tu zaglądać :D

    OdpowiedzUsuń